A.D.: 28 Listopad 2021    |    Dziś świętego (-ej): Jakub, Lesław, Zdzisław

Patriota.pl

Współczesny motłoch toleruje tylko tych przełożonych, którymi może pogardzać.
Nicolás Gómez Dávila, Na straconym posterunku

 
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.

Wszystko już było, czyli francuska farsa wyborcza

Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Tags: Hic et nunc | Lewiatan

 

Już w niedzielę odbędą się we Francji wybory prezydenckie. Kampania wyborcza zakończyła się remisem i nie sposób przewidzieć, który z dwóch liczących się kandydatów zamieszka w Pałacu Elizejskim. Faworytami w ubieganiu się o najwyższy urząd w państwie są: obecny prezydent Nicolas Sarkozy z rządzącej Unii na Rzecz Ruchu Ludowego (UMP) oraz socjalista François Holland (PS). Na każdego z nich chce głosować 25-28 proc. wyborców. W wyścigu do prezydenckiego fotela liczy się także przewodnicząca Frontu Narodowego (FN) Marine Le Pen, która cieszy się 15-20-procentowym poparciem.

Zakończona w piątek kampania wyborcza zelektryzowała Francuzów, z których wielu traktuje wybory jako sprawę wręcz osobistą. Dlatego obaj kandydaci przygotowywali się do tego wydarzenia ze szczególną starannością. Szczegóły strategii wyborczej Nicolasa Sarkozy’ego zostały dopracowane na zebraniu komitetu politycznego UMP z udziałem premiera François Fillona, ministra spraw zagranicznych, Alaina Juppé, przewodniczącego UMP, Jean-François Copé, byłego premiera, Jean-Pierre Raffarina i ministra rolnictwa, Bruno Le Maire’a. Sarkozy wyjaśniał, że trzeba, podobnie jak w przeszłości, wziąć pod uwagę tylko jednego głównego przeciwnika, jakim jest socjalista François Holland, i to, że Francuzi znowu będą wybierać tylko między centroprawicą i socjalistami, bo inni kandydaci, Marine Le Pen z Frontu Narodowego i François Bayrou z centrowego MoDemu, mogą liczyć jedynie na kilkanaście procent głosów. Dlatego trzeba przekonać do jego kandydatury sceptyków z UMP i przyciągnąć cześć elektoratu Frontu Narodowego.

Tak jak w roku 2007, obecny program Sarkozyego bazuje na haśle: „Praca, odpowiedzialność, autorytet”, a na jego treść składają się takie zagadnienia jak imigracja, laickość i relacje między pracą i pomocą społeczną. Kandydat UMP uważa, że „dla ludzi tematyka wartości jest zasadnicza i nie wygrywa się wyborów, jeżeli nie słucha się głosu Francuzów”, stąd  jego propozycja przeprowadzenia referendów dotyczących bezrobotnych i praw imigrantów. Sarkozy chciałby, aby w ten sposób, Francuzi poparli jego pomysł obowiązkowego proponowania bezrobotnym pracy lub szkoleń zawodowych. W przypadku odmowy, zostaliby oni skreśleni z listy osób poszukujących pracy i straciliby prawo do zasiłków.

Obecny jeszcze prezydent nie widzi jednak potrzeby referendum dotyczącego szkolnictwa, preferując jego wielką reformę, ale jest gotów dyskutować o imigracji. – Nie jestem zwolennikiem masowego regulowania pobytu cudzoziemców, bo byłoby to tylko sygnałem dla ich większego napływu. – twierdzi Sarkozy, podkreślając, że w kwestiach konkretnych uprawnień obcokrajowców powinny wypowiadać się sądy administracyjne. Kandydat UMP proponuje, by wydawanie kart pobytu osobom, które nabyły do nich prawa z racji ślubu z Francuzami, było uzależnione, tak samo jak dla innych cudzoziemców, od dochodu i posiadania mieszkania. Sarkozy chciałby też zreformować zasiłki i pomoc przyznawane osobom składających podania o udzielenie azylu politycznego. Byłyby one ograniczone w przypadku kiedy osoba taka nie współpracowałaby z administracją państwową.

Nicolas Sarkozy po raz kolejny powtarza, że jest przeciwny quasi-małżeńskim związkom, jakie tworzą homoseksualiści. – W tym niespokojnym czasie, kiedy nasze społeczeństwo potrzebuje wartości i dobrej orientacji, uważam, że nie należy zamazywać obrazu tej podstawowej, społecznej instytucji, jaką jest małżeństwo. – uważa urzędujący prezydent. Tak samo nie chce on zmiany prawa legalizującego tzw. eutanazję twierdząc, że obecna regulacja (tzw. ustawa Leonetti) jest „świetnie wyważona, oparta na wartości, jaką jest życie”.

Kandydat UMP przekonuje też, że prowadzona polityka oszczędności budżetowych jest konieczna i przynosi już konkretne rezultaty. Powołuje się tu na ostatni raport Najwyższej Izby Kontroli, który wskazuje na pilną potrzebę redukcji deficytu budżetowego i zadłużenia zagranicznego. Mimo wszystko jednak w zakończonej w piątek kampanii wyborczej nie poświęcał on zbyt dużo czasu sprawom ekonomicznym, które są „bardzo techniczne i często trudne do zrozumienia”. Podtrzymał jednak swoje obietnice zmniejszenia deficytu budżetowego do poziomu 3 proc. PKB już w 2013 r. i obniżenia kosztów pracy, które są „hamulcem wzrostu gospodarczego”. Deklarował też chęć dalszego, systematycznego zmniejszaniu zatrudnienia w budżetówce, w tym w administracji i szkolnictwie.

W czasie spotkania z wyborcami w Lyonie, Sarkozy stwierdził, że gdyby partia socjalistyczna wygrała wybory prezydenckie i parlamentarne, „tak jak w latach 1981, 1998 i 1997, to wszystkie zawory zostaną otwarte i trzeba będzie ponownie wielu lat, by przejąć kontrolę nad sytuacją”. – Nie możemy sobie pozwolić jeszcze kolejny raz na tego typu eksperymenty. Socjaliści chcą byśmy uwierzyli, że oni się zmienili, ale oni się nie zmienili. – przestrzegał kandydat UMP. Wskazywał na błędy ich polityki, m.in. na rządy socjalistycznego premiera Lionela Jospina (1997-2002), kiedy doszło do eksplozji przestępczości, na zniszczenie przemysłu metalurgicznego oraz na katastrofalną sytuację w biednych dzielnicach miejskich, która była skutkiem tolerowania przez lata reguł ustanawianych przez działające tam gangi przestępcze, a także na akceptację wejścia do strefy euro Grecji. – Teraz kandydat socjalistów François Hollande chce zamrożenia czynszów i cen benzyny. – mówił Sarkozy, jednocześnie pytając ironicznie, kiedy jego konkurent zaproponuje wprowadzenie „zakazu zwolnień z pracy i delokalizacji przedsiębiorstw”. Jego zdaniem realizacja propozycji Hollanda miałaby dla Francji dramatyczne konsekwencje. Jako nieodpowiedzialny politycznie, ocenił zamiar Hollanda usunięcia z francuskiej konstytucji, słowa „rasa”. – Słowo „rasa” zostało umieszczone w preambule konstytucji w 1942 r. Tutaj w Lyonie rozumie się, że słowo to było napisane krwią, krwią Francuzów, krwią ruchu oporu, krwią rozstrzelanych i krwią deportowanych do obozów zagłady, po to by nie zapomnieć milionów ofiar największego przedsięwzięcia rasistowskiego jakie zna świat. – powiedział Sarkozy. Stwierdził, że jedyną barierą przed skutkami przyszłych socjalistycznych porządków jest wygrana kandydata UMP w wyborach prezydenckich.

Chociaż propozycje Nicolasa Sarkozy’ego są mimo wszystko dosyć mało wyraziste, to jednak wystarczyły, aby wywołać wzburzenie w środowiskach lewicowych i popierających lewicę środowiskach dewiantów seksualnych. Szczególnie ostro występują przeciwko jego „nie” dla prawnego zrównania ich wynaturzonych związków z małżeństwami. Ich odpowiedzią jest partyzantka w postaci organizowanych w merostwach, którymi kierują lewicowcy, symbolicznych ślubów. W Villejuif w regionie paryskim, komunistyczny mer „zaślubił” dwóch homoseksualistów, którzy 10 lat temu zawarli PACS (Cywilny Pakt Solidarności). Plugawiąc instytucję małżeństwa urzędnik włożył zboczeńcom (zboczenie – odstępstwo od zachowania typowego) na palce obrączki, wręczył akt ślubu i tzw. książeczkę rodzinną, jako potwierdzenie prawa do wychowania dziecka. – Jest to symboliczny akt bojówkarski. Chcemy ukazać prawicy, że ludzie odczuwają chęć dokonania postępu. – oświadczył mer Alexis Cortijos.

W listopadzie ubiegłego roku komunistyczny mer w Cabestany (Pyrénées-Orientales), również symbolicznie „zaślubił” dwóch dewiantów, by „temat ten umieścić w sercu kampanii prezydenckiej”. Zdaniem przewodniczącej Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej, Christine Boutin była to „ewidentna prowokacja”, a ówczesna minister zdrowia, Roselyne Bachelot, oświadczyła, że „nie jest to najlepszy sposób dokonania postępu w tej sprawie”. W styczniu 2011 r. Rada Konstytucyjna przypomniała, że „według prawa francuskiego, małżeństwo jest związkiem między mężczyzną i kobietą. Organizowanie, nagłaśnianych medialnie „ślubów” homoseksualistów, jest elementem walki politycznej i wyborczej, odbywającej się pod płaszczykiem praw człowieka . Chodzi o wywarcie wpływu na opinię publiczną i skłonienie jej do głosownia na lewicowych kandydatów, głównie na François Hollanda, który obiecuje legalizację „małżeństw” pederastów, prawo adopcji przez nich dzieci oraz złagodzenie przepisów na rzecz stosowania eutanazji.

Holland, podobnie jak Sarkozy, chce zmniejszania deficytu publicznego, ale w powolniejszym tempie. Uważa, że podjęte przez Francję zobowiązania oszczędnościowe, wynikające z unijnego paktu stabilizacji, są nie do przyjęcia i powinny być na nowo negocjowane z Niemcami. Holland przeciwny jest redukcji liczby nauczycieli. Zapowiada tworzenie nowych etatów w szkołach, kosztem stanowisk w innych sektorach administracji. Jak można się było spodziewać po socjalistycznym kandydacie, twierdzi on, że koszta kryzysu powinni ponieść przede wszystkim bogaci. Dlatego proponuje wprowadzenie 75-procentowej stawki podatkowej dla tych, których roczne dochody przekraczają milion euro i zlikwidowanie przywilejów fiskalnych w wysokości 29 mld. euro. Zapowiada też walkę ze wzrostem kosztów paliwa poprzez wprowadzenie „mechanizmu fiskalnego”, polegającego na przekazywaniu konsumentom zysków państwa wynikających z nałożonych podatków. Obiecuje także rozwiązanie problemu z zadłużeniem obywateli, poprzez stworzenie dla dłużników „specjalnych regulacji bankowych”.

W kwestii polityki zagranicznej, Holland chciałby zmniejszenia zależności Francji od NATO. Nie chce wychodzić z sojuszu, ale uważa, że należy „rozpatrzyć obecne warunki pod kątem niepodległości Francji i jej udziału w decyzjach”.

Liczącym się kandydatem w tegorocznych wyborach prezydenckich jest przewodnicząca Frontu Narodowego, Marine Le Pen, która liczy na wejście do drugiej tury wyborów, tak jak jej ojciec, Jean Marie Le Pen w 2002 r. Jest to tym bardziej możliwie, że cieszy się ona większym poparciem niż on w tamtym czasie. Obecnie chce na nią głosować 16 proc. wyborców. Jej program bazuje na haśle powrotu do niezależności politycznej i ekonomicznej Francji. Marine Le Pen uważa, że główną przyczyną obecnego kryzysu w Europie jest euro, które powinno być zlikwidowane poprzez powrót do walut narodowych. Obiecuje, że ewentualna dewaluacja z tym związana dotknie jedynie inwestorów, którzy otrzymają rekompensaty. Nie jest ona przeciwna Unii Europejskiej, ale widzi ją jako organizację niezależnych państw narodowych, mających prawo strzeżenia swoich granic przed napływem imigracji i towarów. Na produkty pochodzące z krajów nieprzestrzegających równości konkurencji, chce nałożyć cło, które umożliwiłoby podniesienie o 200 euro pensji osobom zarabiającym od 1 do 1,5 tys. euro miesięcznie.

Ważnym punktem jej programu jest walka z imigracją, głównie poprzez pozbawienie imigrantów ich obecnych, nieuzasadnionych uprawnień, zwłaszcza w dziedzinie socjalnej, co powodowałoby opuszczenie przez nich Francji i zahamowało napływ innych obcokrajowców. Bardziej wyraziście niż Sarkozy Marine Le Pen sprzeciwia się „małżeństwom” homosekualnym i tzw. eutanazji. Chce też zlikwidować finansowanie przez Kasę Chorych procederu zabijania dzieci poczętych.

Według ostatnich sondaży największym poparciem cieszy się kandydat socjalistów, François Holland (28 proc. popracia). Za nim jest Nicolas Sarkozy z UMP (25 proc.) i Marine Le Pen FN (16 proc.). Wydaje się więc, że o wyniku wyborów przesądzą wyborcy jeszcze niezdecydowani.

 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Krótkie spięcia

Wieści z frontu

EUR PLN CHARTS

Zwróć uwagę

Uwaga, może zaboleć:
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

stat4u