A.D.: 28 Listopad 2021    |    Dziś świętego (-ej): Jakub, Lesław, Zdzisław

Patriota.pl

Prawda zawsze zwycięża, bowiem zawsze to, co zwycięża jest prawdą.
Gabriel Laub

 
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.

Permanentnie z ręką w nocniku, czyli program operacyjny KEP

Drukuj
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Tags: Hic et nunc | Lewiatan

Trzeba było zatrudnienia w TVP opętanego satanisty drącego Pismo Święte, aby w całej rozciągłości ujrzeć bezradność Episkopatu Polski, który nie potrafi en bloc wypowiedzieć się w kwestiach tak zasadniczych dla kształtu oblicza duchowego Polski. Chociaż skandal jest wielki, skończyło się zaledwie na dwóch oficjalnych pismach w tej sprawie do władz TVP wystosowanych przez przewodniczącego Rady Episkopatu ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego biskupa Wiesława Meringa (we wtorek 13 września) i przewodniczącego Rady Episkopatu ds. Środków Społecznego Przekazu arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia (w piątek 9 września).

Są to dokumenty wspaniałe pod względem treści i wymowy, ale praktycznie odosobnione, nie licząc doskonałej publicystyki na łamach niektórych periodyków. Niestety, nie słychać jak na razie zdecydowanego wsparcia w tej kwestii ze strony innych hierarchów. Wymowne w tej kwestii jest milczenie, zwykle skorych do komentowania bieżących wydarzeń kardynałów Nycza i Dziwisza, którzy potrafią bezceremonialnie gnoić wiernych synów Kościoła, jednak w tej sprawie nabrali wody w usta i to bynajmniej nie święconej. A może pismaki w tej sprawie ich nie zaczepiali! Przecież w optyce dominujących mediów problemem Polski nie jest ekspansja satanizmu, lecz rozrastające się imperium Rydzyka, a w tej kwestii obaj hierarchowie chętnie się wypowiadają i to zgodnie z zapotrzebowaniem wrogów Kościoła.

Przypomnijmy, że sprawa dotyczy zatrudnienia przez program 2 TVP zadeklarowanego satanisty, którego imię i nazwisko niegodne są wymawiania, w charakterze jurora w jednym z gniotów, którego nazwy nie warto pamiętać. Sprawa jest jednak istotna, bo dotyczy telewizji publicznej opatrzonej misją społeczną, która polega m.in. na ubogacaniu człowieka pod względem intelektualnym, estetycznym, a także na formowaniu człowieka w duchu uniwersalnych wartości moralnych. Oczywiście już od dawna publiczna telewizja tego nie robi, zamieniając swoich widzów w bezmózgie mutanty politycznej poprawności. Do niedawna przynajmniej jednak udawano, że jakaś tam misja jest realizowana. Jednak zatrudnienie satanisty było otwartym rzuceniem rękawicy katolickiemu społeczeństwu. Nigdy nie poważył się na to nawet sterujący mediami w PRL Radiokomitet.

Wywołało to stosowną reakcję nie tylko katolików, ale wielu ludzi dobrej woli, którzy wiedzą, że z satanizmem nie ma żartów. Oprócz szeregowych wiernych, którzy zasypali TVP korespondencją mailową i listowną, oficjalne pisma w tej sprawie do władz TVP wystosowali wspomniani wyżej hierarchowie i… i tyle. Przemówił jedynie (a właściwie pobełkotał) rzecznik Episkopatu Polski ks. dr Józef Kloch. Cóż to jednak za przemówienie – rzeczony wcześniej satanista musiał być wpiekłowzięty?! Jeśli odzwierciedla ono stanowisko Konferencji Episkopatu Polski to jesteśmy zgubieni i lepiej by było gdyby ks. Kloch w ogóle się nie wypowiadał. Uczynił to jednak i wyszło takie fiubździu i ple ple w stylu arcybiskupa Nycza (bardziej by mu pasowało aby się nazywał Nic, bo tyle głębi treści i przesłania jest w Jego homiliach czy raczej publicznych wystąpieniach), sugerujące, że hierarchowie przepraszają za to, że katolicy w ogóle istnieją i mają słabość do telewizji, a skoro już istnieją i jeszcze nie można ich tak całkiem bezkarnie zabijać (ale wydaje się, że to już kwestia czasu), to może wielce czcigodna TVP zechciałaby to uwzględniać. Chyba jednak nie o to chodzi czcigodny Księże Rzeczniku, bo nie takiego przesłania oczekujemy od naszych przewodników duchowych.

– Oczekiwanie biskupów wobec władz TVP jest jasne: by telewizja publiczna nie promowała człowieka, który wyznaje satanizm, nie ma szacunku dla religii chrześcijańskiej i potrafi podrzeć Biblię – mówił rzecznik Episkopatu Polski ks. dr Józef Kloch, natychmiast się asekurując zastrzeżeniem, że „reakcja biskupów nie była wcale ostra”. – To jest normalna reakcja, nie jest przesadzona, gdyż strona kościelna uważa, iż podarcie Biblii nie jest żadnym aktem artystycznym – usprawiedliwiał się niemalże przepraszająco rzecznik KEP.

Dalszy wywód Księdza Klocha poszedł w najgorszym z możliwych kierunków. – Ponadto promowanie tego muzyka w telewizji publicznej, gdzie abonament w znacznej części umożliwia działalność telewizji, jest czymś niewłaściwym. Stąd właśnie te protesty – tłumaczył się w imieniu biskupów Maringa i Głódzia ks. Kloch, wyjaśniając, że wezwanie do niepłacenia abonamentu skierowane przez biskupa włocławskiego do diecezjan było tylko „pewnym środkiem nacisku, po to by wola ludzi, którzy oglądają telewizję i którzy płacą abonament, była spełniona”.

Kompletna załamka. Po pierwsze, po co w ogóle oceniać czy reakcja była „ostra” czy nie. Jaka ta reakcja była każdy oceni sam według swoich subiektywnych odczuć. Po co w ogóle o tym mówić? Moim zdaniem reakcja biskupów Meringa i Głódzia była w tonie zdecydowana, zaś w treści rzeczowa. Inni mogą ocenić ją inaczej. Czy rolą rzecznika Episkopatu jest ocena oświadczeń Biskupów? Czemu ma służyć takie wychodzenie przed szereg i kajanie się zanim ktokolwiek wyraził jakiekolwiek zastrzeżenie? Poza tym władze TVP mają w głębokim poważaniu oczekiwania biskupów i to co uważa strona kościelna. Księże Rzeczniku, biskupi zareagowali właściwie i nie ma sensu opisywanie ich reakcji. Przestań usprawiedliwiać się przed wrogami Kościoła z właściwych zachowań Jego przedstawicieli. W niczym to nie pomoże ani Kościołowi, ani Tobie, Czcigodny Księże.

Po drugie, po co było tłumaczyć się z wezwania do niepłacenia abonamentu? Biskup Mering krótko i węzłowato przedstawił sprawę i koniec. Jeśli już nie dało się tego uniknąć, należało ten wątek zmarginalizować, podkreślając, że w całej tej sprawie chodzi o coś o wiele ważniejszego – o zbawienie człowieka. Zamiast kulić się i tłumaczyć za słowa biskupa Meringa, należało łagodnie, ale stanowczo wyjaśnić, że niepłacenie abonamentu ma być jedynie działaniem stymulującym władze TVP do właściwego, zgodnego z rzeczywistym dobrem telewidzów zachowania? Tymczasem z powodu kunktatorstwa, a może i zwykłego tchórzostwa, rzecznik KEP dał się od razu zagonić do narożnika i wyszło, co wyszło.

Przecież nie chodzi w tym wszystkim o płacenie, bądź nie, abonamentu (jestem pewien, że wielu płacących abonament popiera decyzję władz TVP o zatrudnieniu satanisty). Jeśli zatrudnienie satanisty w telewizji miałaby być uzależnione tylko od tego, czy utrzymuje się ona z abonamentu czy też z reklam, to oznaczałoby, że jego zatrudnienie w telewizji komercyjnej byłoby w porządku. Czyli oznaczałoby to – idąc konsekwentnie tropem wytyczonym przez ks. Klocha – że w telewizji publicznej nie wolno promować satanizmu (abonament), a w stacjach komercyjnych wolno (brak abonamentu). Jaki jest więc semantyczny odbiór wypowiedzi rzecznika KEP przez zasiadający codziennie przed pralką mózgów rozmiłowany w quizach i serialach motłoch? – satanizm może i nie jest najprzyjemniejszy, ale przecież to nic takiego i obiektywnie powinien być tolerowany jako opcja równorzędna wobec chrześcijaństwa. Co żywo przypomina to sposób pojmowania rzeczywistości politycznej przez Lecha Wałęsę, gdy był prezydentem – jest prawa noga i lewa noga (a on jak się okazało był chyba tym pośrodku) – i nie obchodziło go to, że tylko prawa noga buduje, zaś lewa sieje moralną i materialną destrukcję. Czy więc gdyby nie trzeba było płacić abonamentu, to wszystko byłoby w porządku? Odpowiedź jest oczywista. Zamiast więc relatywizować satanizm ks. Kloch powinien był dopełnić przesłanie biskupów Meringa i Głódzia, koncentrując się na ukazaniu grozy tego zjawiska i konsekwencji dla człowieka i społeczności.

Tymczasem z wypowiedzi ks. Klocha dowiadujemy się wiele, ale nie tego, że satanizm jest potwornie groźną duchowo-intelektualno-estetyczną aberracją prowadzącą do degradacji jednostki ludzkiej i życia całej ludzkiej zbiorowości. Zamiast tego jesteśmy epatowani pierdołami o abonamencie i o tym czy reakcja biskupów nie była za ostra. Do tego swoim brakiem przenikliwości sprowadził niezwykle istotną sprawę rzecznik Komisji Episkopatu Polski. Jeśli tak myśli i jeśli taką „przenikliwością” wykazuje się cały Episkopat to czeka nas niewesoła przyszłość. Jeśli rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ma problem z wyrazistym, nie budzącym najmniejszych wątpliwości odnoszeniem się do ważnych kwestii społecznych i wyznaniowych, to zachęcam go do zapoznania się z artykułem wybitnego biblisty ks. Waldemara Chrostowskiego w sobotnio-niedzielnym numerze "Naszego Dziennika" Antyewangelizacja w natarciu. Niech ten artykuł będzie dla ks. Klocha inspiracją abyśmy nie musieli ku uciesze różnych Nergali, z zażenowaniem wysłuchiwać wychodzącej z jego ust miałkiej papki. Księże Rzeczniku, niech twoje słowo będzie: tak tak, nie nie.

W niczym nie ratuje nędzy intelektualnej i braku głębszej formacji religijnej rzecznika Episkopatu wyrażona przez niego wątpliwość odnośnie niedopatrzenia się przez sąd znamion przestępstwa w akcie podarcia Pisma Świętego zakończona dobrym, ale jednocześnie już wyświechtanym retorycznym pytaniem: „czy sądy analogicznie uznałyby podarcie świętych ksiąg islamu czy judaizmu za artystyczny element koncertu” i „odkrywczym” stwierdzeniem, że „chrześcijaństwo jest lekceważone w przestrzeni publicznej”. – Krzyż, Biblia – to są symbole ważne i święte dla społeczności chrześcijan, profanowanie ich, publiczne darcie świętych ksiąg nie jest czymś właściwym i nie ma w sobie nic z artyzmu – powiedział całkowicie prawdziwie ks. Kloch. To prawda, ale co z tego? Być może w jego przekonaniu były to bardzo mocne słowa i przejaw nadzwyczajnej odwagi, ale z punktu widzenia rozzuchwalonych tchórzostwem katolików soc-demo-libertyńskich opętańców są to nie robiące już na nich żadnego wrażenia komunały. Oczywiste jest, że żaden sąd nie uznałyby podarcia świętych ksiąg islamu czy judaizmu za „artystyczny element koncertu”, zaś to, że „chrześcijaństwo jest lekceważone w przestrzeni publicznej” wiemy już od 20 lat i szkoda, że rzecznik Konferencji Episkopatu Polski odkrycia tego dokonał dopiero teraz. Obawiam się jednak, że etap lekceważenia zbliża się ku końcowi i od kilku lat wchodzimy już w Polsce w okres czynnego prześladowania wyznawców Chrystusa. Ciekaw jestem, jak długo będziemy czekać na odkrycie tego faktu przez Rzecznika KEP, który jest przecież tylko głosem polskich biskupów.

Nie ulega wątpliwości, że w kontekście zatrudnienia w telewizji publicznej praktykującego satanisty aż prosi się o mocny i jednomyślny głos biskupów wyrażony w specjalnym, podpisanym przez wszystkich hierarchów liście duszpasterskim. Ale takiego listu nie ma. Co więc dzieje się z polskim Episkopatem? Mamy grupę purpuratów, którzy milczą, gdy uczucia katolików ranione są nie tylko przez opętanego szarpidruta, ale też przez przedstawicieli instytucji publicznych, środowisk i mediów otwarcie kwestionujących naukę Kościoła, a jednocześnie otwarcie współuczestniczą w atakach na tych, którzy rozumiejąc, że od tego zależy nie tylko zbawienie, ale po prostu jakość życia tutaj na ziemi bronią czystości wiary i obyczajów. Akademickim przykładem może być tutaj kardynał Stanisław Dziwisz. To właśnie jego książka wspomnieniowa o bł. Janie Pawle II Świadectwo w jeden z majowych piątków sprzedawana była jako załącznik do „Gazety Wyborczej”, periodyku, który zaciekle bronił wojującej aborcjonistki Alicji Tysiąc, który z uporem godnym lepszych spraw promuje edukację seksualną sprowadzającą się głównie do deprawowania dzieci i młodzieży oraz homoseksualizm, zapłodnienie in vitro, legalizację narkotyków, periodyku który szydzi z wszystkiego, co wartościowe, piękne i dobre, który degraduje swoich czytelników, a w konsekwencji całe nasze społeczeństwo. Jakie dałeś świadectwo Kardynale pozwalając na to, aby na konferencji prasowej promującej tę książkę wisiał za Twoimi plecami nie Krucyfiks, lecz ogromny baner „Gazety Wyborczej”, której publicystka Katarzyna Wiśniewska – jak trafnie zauważył ks. Chrostowski – „w brutalnej i antychrześcijańskiej trupie Nergala upatruje nasz towar eksportowy w Europie". Twoje milczenie w tej kwestii zestawione z Twoim zaangażowaniem w promocję tego podstępnego gniota każe nam przypuszczać, że podzielasz nie tylko opinię wspomnianej publicystki, ale też popierasz wszystkie wspomniane wyżej inicjatywy „Gazety Wyborczej”, bo jakoś nie natrafiłem na jakikolwiek ślad Twojego stanowiska, które byłoby bezpośrednią reakcją na wyczyny członków redakcji z Czerskiej.

Z drugiej strony Księże Kardynale zamiast wspierać, bezpardonowo zwalczasz jednego z najwartościowszych kapłanów w swojej diecezji – kapłana, który w desperacki sposób próbuje powstrzymać światopoglądową zarazę rozpowszechnianą przez Twoją ulubioną „Gazetę Wyborczą”. Czy więc czcigodny Księże Kardynale jesteś tak intelektualnie ograniczony i moralnie niewrażliwy, że nie dostrzegasz w swoim konkubinacie z organem Adama Michnika nic niestosownego, czy też uczestniczysz w moralnej degradacji Polaków z pełną premedytacją? Odpowiedz sobie na to pytanie, bo od tego zależy Twoje zbawienie lub potępienie. Przyjmij to braterskie napomnienie z pokorą, spójrz na siebie w prawdzie i zastanów się, co powiesz Chrystusowi, gdy staniesz przed Nim w prawdzie z całkowicie obnażoną duszą i z całkowicie przenikniętym przez Niego sercem. A niechybnie staniesz, nawet jeśli jesteś niewierzący i zostałeś duchownym, bo chciałeś zobaczyć uśmiech na twarzy mamy czy babci. Chędożąc z Michnikiem pamiętaj również o tych zacnych kobietach i co im powiesz, gdy przejdziesz już na drugą stronę ludzkiego losu. Pamiętaj, że ze sprawami ostatecznymi nie ma żartów. To co robisz poprzez wspieranie „Gazety Wyborczej” i środowisk za nią stojących, to nie jest przelotny romans z mężatką, lecz prowadzenie setek tysięcy ludzi na wieczne zatracenie.

Podobną postawę w kontekście zatrudnienia w telewizji publicznej praktykującego satanisty, wydaje się prezentować wielu innych biskupów. Dlaczego? Trudno powiedzieć – może czują się zagubieni, a może milczą ze zwykłego strachu, a może po prostu opierając się na wadliwych przesłankach uważają, że oświadczenia biskupów Meringa i Głódzia wystarczą? W każdym razie mi nie wystarczają i nadal czekam na zdecydowany i jednobrzmiący głos całego Episkopatu Polski odnośnie coraz częstszych przypadków obrażania moich uczuć religijnych.

A swoją drogą sataniści są wyjątkowo głupi, licząc na to, że wyrzekając się Boga i oddając się Szatanowi osiągną szczęście. Zapewniam was piekłoszczyki, że nigdy to się nie stanie. Choćbyście nie wiem jak gorliwie go czcili i służyli mu, Szatan nie pragnie waszego szczęścia, lecz zguby. Pewnie się dziwicie dlaczego? A dlatego, że jest najzwyczajniej na świecie zły! Poza tym, jesteście stworzeni na obraz i podobieństwo samego Boga. Z tego powodu Szatan was nienawidzi i zrobi wszystko, aby pozbawić was wiecznej szczęśliwości. Dążąc do tego celu, będzie wam schlebiać i dawać nie to czego naprawdę potrzebujecie (to daje Bóg), lecz wszystko czego sobie zażyczycie, aby tylko trzymać was daleko od Boga. Ale nie będzie to trwało wiecznie, lecz do momentu, kiedy urwie się ostatnia nić łącząca was z Bogiem. Gdy to nastąpi (zwykle z chwilą śmierci ciała) zostaniecie natychmiast przez niego porzuceni. I co wtedy? Rozpacz, której nie jesteście sobie w stanie wyobrazić. Rozpacz, bo z chwilą śmierci posiądziecie pełną wiedzę o wiecznej szczęśliwości i pełną świadomość o nieodwracalnej jej utracie. Piekło to nie są kotły wypełnione wrzącą smołą z potępieńcami w środku, lecz niewyobrażalna tęsknota za niewyobrażalną dla nas doskonałością połączona z pełną świadomością doskonałości upragnionego dobra i braku nadziei na jego zdobycie. Piekło, to po prostu świadomość bezpowrotnej utraty czegoś wspaniałego (da się to porównać np. do utraty miłości ukochanej osoby) i brak jakiejkolwiek nadziei na tego czegoś odzyskanie. Tak, niemądrzy sataniści, Szatan was po prostu okłamuje. Cokolwiek robicie, gdziekolwiek jesteście nawracajcie się ufni w Boże Miłosierdzie, bo flirt z Szatanem, to nie są żarty – to pewna śmierć.

 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Krótkie spięcia

Wieści z frontu

EUR PLN CHARTS

Zwróć uwagę

Uwaga, może zaboleć:
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

stat4u