A.D.: 16 Lipiec 2024    |    Dziś świętego (-ej): Maria, Stefan, Eustachy

Patriota.pl

Här vill jag leva, här vill jag dö./ Här lever jag i frihet./
Här vill jag leva, här vill jag dö./ Här lever jag mitt liv i frihet.
Ultima Thule, Fatherneslandet

 
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Błąd
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.
  • Nieudane wczytanie danych z kanału informacyjnego.

Nowa Dymitriada, czyli kto tak naprawdę jest warzywem

Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Tags: Informacje | Komentarze

Rosyjska Federalna Służba ds. nadzoru w sferze praw konsumentów (Rospotriebnadzor) utrzymała we wtorek (5.07.2011) zakaz importu świeżych warzyw z Polski. Motywując tę decyzję główny inspektor sanitarny Rosji Giennadij Oniszczenko powiedział, że Polska przedstawiła Rosji „nieprawidłowe dane, co do których nasunęło się bardzo wiele pytań”. Zapewnił jednocześnie, że dane te są badane „wszystkimi kanałami”, chociaż – jak dodał – „do czasu pełnego wyjaśnienia sytuacji Rospotriebnadzor nie zajmie się problemem powrotu polskich warzyw na rosyjski rynek”.

W reakcji na decyzję Rospotriebnadzoru pełniący funkcję ministra rolnictwa Marek Sawicki stwierdził bezradnie, że „oświadczenia pana Oniszczenko traktuję jako jakąś grę z mediami rosyjskimi, a nie próbę uzgodnienia czy wyjaśnienia między UE a Rosją”. Poinformował on, że w związku z tą sprawą uda się do Moskwy w czwartek wiceminister rolnictwa Jarosław Wojtowicz, gdzie – jak poinformowała Polska Agencja Prasowa – „w imieniu polskiej prezydencji będzie rozmawiać w sprawie nałożonego przez Rosję embarga na import warzyw z państw UE”.

Próbując wyjaśnić istotę problemu Sawicki stwierdził, że „problem nie polega tylko i wyłącznie na ograniczeniach importu warzyw z Polski, ale i z innych państw unijnych”, zapominając dodać jednocześnie, że jednak tylko polskie warzywa są poza wszelkim podejrzeniem. W bardzo zręczny sposób Sawicki usiłował zamaskować rażącą bezradność i słabość Polski w tym sporze z Rosją udając, że to Komisja Europejska prowadzi spór,  a Polska jako kraj przewodniczący pracom Rady UE jedynie wspiera Komisję Europejską w negocjacjach z Rosją.

Jednak pośrednio Sawicki obnaża słabość Polski w sporze z Rosją, twierdząc, że „embargo rosyjskie jest niewspółmierne do zagrożeń, z jakimi mamy do czynienia”. - To zagrożenie w Europie już minęło i nie ma potrzeby, by Rosja podtrzymywała swoją decyzję. Natomiast trudno jest dyskutować z Rosją, jeśli pomiędzy Polską a Rosją mamy do czynienia z dyskusją medialną, a nie prowadzoną na podstawie oficjalnych dokumentów, not, rozmów. Czekamy na tę rozmowę, która być może wszystko w czwartek i piątek wyjaśni – powiedział minister Sawicki podczas wtorkowej wizyty w Strasburgu.

Wyjaśnienia Sawickiego są jednak w znacznym stopniu maskującym PR-em, ponieważ istota problemu polega zupełnie na czym innym i bynajmniej nie chodzi tutaj o jakość ogórków, bo gołym okiem widać, że są doskonałe, ani o zdrowie rosyjskich konsumentów, lecz o przeczołganie Polski na początku jej przewodnictwa w Unii Europejskiej i ośmieszenie w oczach unijnych suwerenów. Świadczy o tym także zgoda Rosji na wznowienie importu świeżych warzyw z Hiszpanii, Belgii, Danii i Holandii, a więc z krajów, które były podejrzewane o spowodowanie fali zakażeń pałeczką okrężnicy EHEC w Europie.

Jest to typowa procedura postępowania Jego Carskogo Wieliczestwa wobec podległych mu błagalników. Ale głowa do góry! Może w piątek car Dymitr okaże łaskę. A na razie nie pozostaje nam nic innego jak tylko przełknąć tę kolejną zniewagę czekistów (tym jest w istocie niczym nieuzasadnione embargo), bo przecież nie wypowiemy Rosji wojny dysponując stworzoną przez Platformę atrapą armii. A na dłuższą metę po prostu trzeba zacisnąć zęby i zbroić się, bo Rosja szanuje tylko silnych. Si vis pacem, para bellum.

 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama


stat4u